Aleksander Buczynski napisal:
> > I dlatego proponujesz by mogli bezkarnie wlazic pod kola samochodu na 5
> > metrow przed tym jak zbliza sie z przepisowa predkoscia 50 km/h do
> > przejscia ?
> Juz widze jak Ty jedziesz z przepisowa predkoscia 50km/h.
Jak jest taka potrzeba to jade. Jade i 30 jesli jest potrzeba. Albo w ogole nie
jade, bo przepuszczam cymbala, ktory udaje, ze nie wie ze za 30 metrow sa pasy.
A jak pasow, cymbalow i innych niepokojacych rzeczy nie ma, to jade 100 i mam w
nosie to, ze jakis urzedas sobie wykombinowal zeby na prostej rownej odludnej
drodze postawic ograniczenie do 70.
I jestem przekonany, ze byle panienka, ktora nie bardzo sie orientuje ktory
pedal do czego sluzy w samochodzie, stwarza wieksze zagrozenie dla innych niz
ja; bo ona wprawdzie nie przekracza nigdy predkosci, ale nawet jak potrzeba
jechac z predkoscia rowna polowie maksymalnej dozwolonej to ona i tak nie
zwolni, bo nie ma wyobrazni, albo nie wie w ogole co sie dzieje, bo wlasnie
poprawia sobie makijaz lub szuka dzwoniacej komorki na tylnym siedzeniu. Mam ten
niefart, ze juz taka raz spotkalem. Nie zauwazyla biedaczka ani
czerwonego swiatla, ani mnie stojacego przed tym swiatlem i efekt byl taki, ze
zatrzymala sie na mnie, skrajac moj i swoj samochod srednio o polowe. Po prostu
nie widziala. Ciekawostka.
Miala szczecie, ze na przejsciu przede mna akurat juz nikogo nie bylo; bo ja po
tym jej zatrzymaniu na moim tylnym zderzaku znalazlem sie mocno _za_ pasami. I
mysle, ze nie jechala wiecej niz 50-60. Tylko co mi z tego; jak ktos sie uprze
to i jadac na pierwszym biegu kogos trafi.
--
./ premax
./ pre...@hot.pl, pre...@abe.com.pl
./ koniec i bomba, a kto czytal ten traba. w.g.