PSYCHOLOG.PULAWY.PL

Forum dyskusyjne
It is currently September 6, 2010, 2:55 am

All times are UTC





Post new topic Reply to topic  [ 7 posts ] 
Author Message
 Post subject: kiedy to sie skonczy?
PostPosted: 2002-11-13 12:50:19
Online
Registered User

Joined: 2002-11-13 12:50:19
Witam!
Trzy lata temu rozchorowalem sie na nerwice lekowa i do tej pory nie moge
sie calkowicie z niej wyleczyc. Przez caly okres choroby chodzilem na
psychoterapie.
Na poczatku czesto zmnienialem psychoterapeutow ale do tego ostatniego
chodze juz ponad rok. Terapia u tego
pana okazala sie na tyle skuteczna, ze pozbylem sie uprzykrzajacych zycie
lekow, ktore dawniej dreczyly
mnie w kazdej minucie. Nie mam juz tak mocnych dolow jak wczesniej. Wciaz
jednak obawiam sie wyjechac z Warszawy dlatego tez siedze w tym miescie
calymi miesiacami. Ostatnio musialem wyjechac z miasta do rodziny na
podkarpaciu i dostalem mocnego napadu leku w pociagu ( balem sie
uwiezienia). Po przyjedzie do domu na wsi rowniez doznalem napadow paniki
( balem sie tego, ze jestem z daleka od Warszawy, nie mam telefonu dzieku
ktoremu mogbym sie skontaktowac z terapeuta). W efekcie czym predzej
wrocilem do Warszawy. Ten wyjazd dal mi duzo do myslenia co do skutecznosci
mojej terapii. Do tej pory nie bralem zadnych lekow lecz zastanawiam sie,
czy nie jest to jednak potrzebne do calkowitego wyleczenia. Jakie jest
Wasze zdanie na ten temat?
Pozdrawiam
Wieslaw






Top
 Profile
 
 Post subject: kiedy to sie skonczy?
PostPosted: 2002-11-13 14:14:50
Online
Registered User

Joined: 2002-11-13 14:14:50
Dnia Wed, 13 Nov 2002 12:50:19 +0100, "Wieslaw" napisal(a):
> Witam!
> Trzy lata temu rozchorowalem sie na nerwice lekowa i do tej pory nie moge
> sie calkowicie z niej wyleczyc.

Trzy lata to niewiele czasu. Na nerwice pracowales cale zycie.
- Ukryj cytowany tekst -- Pokaz cytowany tekst -> Przez caly okres choroby chodzilem na
> psychoterapie.
> Na poczatku czesto zmnienialem psychoterapeutow ale do tego ostatniego
> chodze juz ponad rok. Terapia u tego
> pana okazala sie na tyle skuteczna, ze pozbylem sie uprzykrzajacych zycie
> lekow, ktore dawniej dreczyly
> mnie w kazdej minucie. Nie mam juz tak mocnych dolow jak wczesniej. Wciaz
> jednak obawiam sie wyjechac z Warszawy dlatego tez siedze w tym miescie
> calymi miesiacami. Ostatnio musialem wyjechac z miasta do rodziny na
> podkarpaciu i dostalem mocnego napadu leku w pociagu ( balem sie
> uwiezienia). Po przyjedzie do domu na wsi rowniez doznalem napadow paniki
> ( balem sie tego, ze jestem z daleka od Warszawy, nie mam telefonu dzieku
> ktoremu mogbym sie skontaktowac z terapeuta).
> W efekcie czym predzej
> wrocilem do Warszawy. Ten wyjazd dal mi duzo do myslenia co do skutecznosci
> mojej terapii. Do tej pory nie bralem zadnych lekow lecz zastanawiam sie,
> czy nie jest to jednak potrzebne do calkowitego wyleczenia. Jakie jest
> Wasze zdanie na ten temat?

MSZ im predzej pogodzisz sie z tym, ze takie sytuacje moga sie zdarzac,
tym predzej przestana Cie meczyc. Chyba nie oczekujesz, ze pozbedziesz sie
wszelkich lekow, strachu, przeciez to sie zdarza wszystkim ludziom:)
Skupiasz sie na tym pojedynczym zdarzeniu i z niego wyciagasz wniosek, ze
terapia nie jest skuteczna. Ja na Twoim miejscu bym sie raczej cieszyl z tego,
ze jest lepiej (bo piszesz, ze jest), ze bylem w stanie pojechac tak daleko, ze
jednak przetrwalem ta podroz pociagiem.  
A o leki zapytaj raczej swojego terapeute.
Znam osoby, ktore dopiero po lekach (ktore to leki mialy im pomoc
w przezwyciezeniu slabych lekow itp.) poznaly co to sa leki.
> Wieslaw

qq






Top
 Profile
 
 Post subject: kiedy to sie skonczy?
PostPosted: 2002-11-13 13:31:05
Online
Registered User

Joined: 2002-11-13 13:31:05
"Wieslaw" wrote in message


>Terapia u tego
> pana okazala sie na tyle skuteczna, ze pozbylem sie uprzykrzajacych zycie
> lekow, ktore dawniej dreczyly
> mnie w kazdej minucie.

Chcialabym trafic na kogos takiego...
>Wciaz
> jednak obawiam sie wyjechac z Warszawy

... a ja wyjsc z domu :/
>dostalem mocnego napadu leku w pociagu ( balem sie
> uwiezienia).

Bardzo, naprawde bardzo bliskie mi osoby, dwie - trzy wiedza/dzialy, ze co
jak co, ale pociag to jedna z tych rzeczy, ktorych boje sie najbardziej
pomijajac fakt, ze jeszcze rok temu wyjscie z domu nie stanowilo takiego
problemu. Jak sobie radze jesli musze? Wlewam w siebie odpowiednia ilosc
alkoholu.
>Do tej pory nie bralem zadnych lekow

A ja na dodatek biore :(
>Jakie jest
> Wasze zdanie na ten temat?

najprawdopodobniej czesc osob poleci Ci leki. Jesli NIE uzalezniaja i
pomoga... ale jesli mialby to byc lek, od ktorego moglbys sie uzaleznic...
poza tym, Wieslawie, wydaje mi sie, ze tu uzyskasz rozne odpowiedzi i nie
musisz sie kierowac tym, co pisza ludzie - czemu nie zapytasz swojego
terapeuty? Czy nie sugerowal Ci takiej mozliwosci?
--
   dipsom_ania
Dzieci zaczynaja w koncu myslec, ze Bog jest kregowcem w gazowym stanie
skupienia. - Einstein
--
Serwis Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/






Top
 Profile
 
 Post subject: kiedy to sie skonczy?
PostPosted: 2002-11-13 16:55:44
Online
Registered User

Joined: 2002-11-13 16:55:44
                           ZYWE SUMIENIE
           "Sumienie jest to ten cichy glosik, ktory szepce,
ze ktos patrzy."
           - Julian Tuwim
    Ze   ktos  patrzy,  ze  krytykuje,  ocenia.  Czym   jest
sumienie?   To   wlasciwosc  psychiczna,  niejaka   zdolnosc
pozwalajaca  odpowiednio  ocenic  wlasne  postepowanie  jako
zgodne  lub  niezgodne  z przyjetymi normami  etycznymi.  To
wyzsza   instancja  podswiadomosci  z  wprowadzonych   droga
wychowania   ogolem   zasad   moralnych   pelniaca   funkcje
autorytetu i cenzora.
    Sumienie  to wariant przymusu moralnego oddzialywujacego
nawet silniej niz osoby obdarzone autorytetem. Przekroczenie
zakazow  powoduje  przykre  poczucie  winy.  Sa  to  wyrzuty
sumienia.  Sumienie gryzie, dreczy, trapi,  ciazy.  Jest  to
wewnetrzny niepokoj wynikajacy z poczucia popelnionej  winy,
nagannego  postepowania. Nic po zalu, gdy zlo sie  dokonalo.
"Sumienie  musi  dzialac nie wstecz,  lecz  naprzod.  Zawsze
naprzod.  - powie Maria Dabrowska.
    Sa  osoby  o  czulym,  wrazliwym sumieniu.  Kieruja  sie
sumieniem,  respektuja obowiazek sumienia, postepuja  wedlug
sumienia,  zgodnie  z  sumieniem. I jako  rekompensate  maja
czyste, spokojne sumienie. Jest to nic innego jak wewnetrzny
spokoj    plynacy    z   poczucia   wlasciwego,    etycznego
postepowania.
    Sumienie  zyje. Krzyczy, domaga sie uwagi, buntuje  sie.
Mozna  brac  cos  na  swoje sumienie  -  przyjmowac  za  cos
odpowiedzialnosc  moralna. Sumienie  kogos  ruszylo  -  ktos
uswiadamia    sobie    swoja   wine,   postanawia    zmienic
postepowanie.  Mozna  obudzic sumienie -  wstrzasnac  czyims
sumieniem, wywolac w kims poczucie winy i skruchy za to,  co
uczynil. Uspokoic sumienie - nabrac przekonania, ze zyje sie
etycznie, zgodnie z przyjetymi normami. "Sumienie rodzi  sie
czasem  z jego wyrzutow" (Stanislaw Jerzy Lec). Mozna wygrac
lub przegrac ze swoim sumieniem. Sumienie jest partnerem  do
zmagan, do walki.
    "Ilez   jest  bezdomnych  sumien!"  -  zakrzyknie  Jozef
Bulatowicz.  A sa to ludzie bez sumienia, zli,  bezwzgledni,
pozbawieni  skrupulow.  Uspic,  zabic,  zagluszyc  sumienie,
stlumic  w  sobie poczucie winy. "Zalozmy skanseny  ludzkich
sumien   "  zaniepokoi  sie  Janusz  Wasylkowski.  Czystych,
zdrowych  sumien  jest coraz mniej. Trzeba je  wiec  otaczac
szczegolnym staraniem i opieka.
Magdalena Nawrocka
www.geocities.com/magdanawrocka
--
Archiwum grupy: http://niusy.onet.pl/pl.sci.psychologia






Top
 Profile
 
 Post subject: kiedy to sie skonczy?
PostPosted: 2002-11-13 16:07:16
Online
Registered User

Joined: 2002-11-13 16:07:16
Uzytkownik Wieslaw :
> Na poczatku czesto zmnienialem psychoterapeutow ale do tego ostatniego
> chodze juz ponad rok.

To troche tak jakbys dopiero od roku sie leczyl. W madrej ksiazce
wyczytalam, ze lepiej chodzic do sredniej jakosci terapeuty, ale stale i
systematycznie niz co miesiac zmieniac kolejnych ekspertow. Wazny jest
kontakt, okreslenie ram i trzymanie sie tego.
>Terapia u tego
> pana okazala sie na tyle skuteczna, ze pozbylem sie uprzykrzajacych zycie
> lekow, ktore dawniej dreczyly
> mnie w kazdej minucie. Nie mam juz tak mocnych dolow jak wczesniej.

No to swietnie!
> (..) Ostatnio musialem wyjechac z miasta do rodziny na
> podkarpaciu i dostalem mocnego napadu leku w pociagu (..) W efekcie czym
predzej
> wrocilem do Warszawy.

Ale WYJECHALES. To tez jest wazne. Chyba sie nie spodziewales, ze po prostu
ktoregos dnia wyjedziesz bez najmniejszego stresu. Na pewne rzeczy trzeba
pracowac probujac ich. I powtarzajac. I zobacz NIC Ci sie nie stalo. A
zawsze mozesz spytac terapeuty czy mozesz wziac jego numer tel. i w razie
paniki zadzwonic. Maja takie kolo ratunkowe byc moze nie musialbys dzwonic,
a na pewno byloby latwiej poza Warszawa.
>Ten wyjazd dal mi duzo do myslenia co do skutecznosci mojej terapii.

Serio piszesz? Przeciez juz masz wymierne sukcesy! A nie we wszystkich
dziedzinach na raz nastepouje poprawa - tym bardziej smoistna, kiedy nie
probujesz np wyjezdzac.
Co do lekow to nie wiem, lepiej popytaj swojego terapeuty. Powodzenia!
Melisa






Top
 Profile
 
 Post subject: kiedy to sie skonczy?
PostPosted: 2002-11-14 13:22:19
Online
Registered User

Joined: 2002-11-14 13:22:19
"Melisa" wrote in message


- Ukryj cytowany tekst -- Pokaz cytowany tekst -> Uzytkownik Wieslaw :
> > Na poczatku czesto zmnienialem psychoterapeutow ale do tego ostatniego
> > chodze juz ponad rok.
> To troche tak jakbys dopiero od roku sie leczyl. W madrej ksiazce
> wyczytalam, ze lepiej chodzic do sredniej jakosci terapeuty, ale stale i
> systematycznie niz co miesiac zmieniac kolejnych ekspertow. Wazny jest
> kontakt, okreslenie ram i trzymanie sie tego.
> >Terapia u tego
> > pana okazala sie na tyle skuteczna, ze pozbylem sie uprzykrzajacych
zycie
> > lekow, ktore dawniej dreczyly
> > mnie w kazdej minucie. Nie mam juz tak mocnych dolow jak wczesniej.
> No to swietnie!
> > (..) Ostatnio musialem wyjechac z miasta do rodziny na
> > podkarpaciu i dostalem mocnego napadu leku w pociagu (..) W efekcie czym
> predzej
> > wrocilem do Warszawy.
> Ale WYJECHALES. To tez jest wazne. Chyba sie nie spodziewales, ze po
prostu
> ktoregos dnia wyjedziesz bez najmniejszego stresu. Na pewne rzeczy trzeba
> pracowac probujac ich. I powtarzajac. I zobacz NIC Ci sie nie stalo. A
> zawsze mozesz spytac terapeuty czy mozesz wziac jego numer tel. i w razie
> paniki zadzwonic. Maja takie kolo ratunkowe byc moze nie musialbys
dzwonic,
> a na pewno byloby latwiej poza Warszawa.
> >Ten wyjazd dal mi duzo do myslenia co do skutecznosci mojej terapii.
> Serio piszesz? Przeciez juz masz wymierne sukcesy! A nie we wszystkich
> dziedzinach na raz nastepouje poprawa - tym bardziej smoistna, kiedy nie
> probujesz np wyjezdzac.

Wszystko byloby w porzadku gdyby nie fakt, ze jeszcze rok temu takie
podrozne znosilem
znacznie lepiej. W miedzyczasie mialem cala mase problemow i zmartwien,
ktore dodatkowo
rozchwialy mi nerwy. Co tu robic? Jak nie przejmowac sie dlugami,
frustrujacym brakiem kasy
i tak dalej?
Pozdrawiam
Wieslaw
- Ukryj cytowany tekst -- Pokaz cytowany tekst -> Co do lekow to nie wiem, lepiej popytaj swojego terapeuty. Powodzenia!
> Melisa







Top
 Profile
 
 Post subject: kiedy to sie skonczy?
PostPosted: 2002-11-14 21:29:02
Online
Registered User

Joined: 2002-11-14 21:29:02
Uzytkownik Magdalena Nawrocka w wiadomosci do grup dyskusyjnych
napisal:20021113155508.JOUG25370.viefep11-int.chello.at@jupiter...
- Ukryj cytowany tekst -- Pokaz cytowany tekst ->                            ZYWE SUMIENIE
>            "Sumienie jest to ten cichy glosik, ktory szepce,
> ze ktos patrzy."
>            - Julian Tuwim
>     Ze   ktos  patrzy,  ze  krytykuje,  ocenia.  Czym   jest
> sumienie?   To   wlasciwosc  psychiczna,  niejaka   zdolnosc
> pozwalajaca  odpowiednio  ocenic  wlasne  postepowanie  jako
> zgodne  lub  niezgodne  z przyjetymi normami  etycznymi.  To
> wyzsza   instancja  podswiadomosci  z  wprowadzonych   droga
> wychowania   ogolem   zasad   moralnych   pelniaca   funkcje
> autorytetu i cenzora.
>     Sumienie  to wariant przymusu moralnego oddzialywujacego
> nawet silniej niz osoby obdarzone autorytetem. Przekroczenie
> zakazow  powoduje  przykre  poczucie  winy.  Sa  to  wyrzuty
> sumienia.  Sumienie gryzie, dreczy, trapi,  ciazy.  Jest  to
> wewnetrzny niepokoj wynikajacy z poczucia popelnionej  winy,
> nagannego  postepowania. Nic po zalu, gdy zlo sie  dokonalo.
> "Sumienie  musi  dzialac nie wstecz,  lecz  naprzod.  Zawsze
> naprzod.  - powie Maria Dabrowska.
>     Sa  osoby  o  czulym,  wrazliwym sumieniu.  Kieruja  sie
> sumieniem,  respektuja obowiazek sumienia, postepuja  wedlug
> sumienia,  zgodnie  z  sumieniem. I jako  rekompensate  maja
> czyste, spokojne sumienie. Jest to nic innego jak wewnetrzny
> spokoj    plynacy    z   poczucia   wlasciwego,    etycznego
> postepowania.
>     Sumienie  zyje. Krzyczy, domaga sie uwagi, buntuje  sie.
> Mozna  brac  cos  na  swoje sumienie  -  przyjmowac  za  cos
> odpowiedzialnosc  moralna. Sumienie  kogos  ruszylo  -  ktos
> uswiadamia    sobie    swoja   wine,   postanawia    zmienic
> postepowanie.  Mozna  obudzic sumienie -  wstrzasnac  czyims
> sumieniem, wywolac w kims poczucie winy i skruchy za to,  co
> uczynil. Uspokoic sumienie - nabrac przekonania, ze zyje sie
> etycznie, zgodnie z przyjetymi normami. "Sumienie rodzi  sie
> czasem  z jego wyrzutow" (Stanislaw Jerzy Lec). Mozna wygrac
> lub przegrac ze swoim sumieniem. Sumienie jest partnerem  do
> zmagan, do walki.
>     "Ilez   jest  bezdomnych  sumien!"  -  zakrzyknie  Jozef
> Bulatowicz.  A sa to ludzie bez sumienia, zli,  bezwzgledni,
> pozbawieni  skrupulow.  Uspic,  zabic,  zagluszyc  sumienie,
> stlumic  w  sobie poczucie winy. "Zalozmy skanseny  ludzkich
> sumien   "  zaniepokoi  sie  Janusz  Wasylkowski.  Czystych,
> zdrowych  sumien  jest coraz mniej. Trzeba je  wiec  otaczac
> szczegolnym staraniem i opieka.
> Magdalena Nawrocka
> www.geocities.com/magdanawrocka
> --
> Archiwum grupy: http://niusy.onet.pl/pl.sci.psychologia

Martin von Cochem OSFC "Cztery sprawy ostateczne   Smierc - Sad - Pieklo - Niebo"
    O  robaku,  ktory nie umiera
    Nasz Zbawiciel powiada: "Kto by sie stal powodem grzechu dla jednego z tych
malych, ktorzy wierza, temu byloby lepiej uwiazac kamien mlynski u szyi i
wrzucic go w morze. Jesli twoja reka jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij
ja; lepiej jest dla ciebie ulomnym wejsc do zycia wiecznego, niz z dwiema
rekami pojsc do piekla w ogien nieugaszony. I jesli twoja noga jest dla ciebie
powodem grzechu, odetnij ja; lepiej jest dla ciebie chromym wejsc do zycia, niz z
dwiema nogami byc wrzuconym do piekla. Jesli twe oko jest dla ciebie powodem
grzechu, wylup je; lepiej jest dla ciebie jednookim wejsc do krolestwa Bozego, niz
z dwojgiem oczu byc wrzuconym do piekla, gdzie robak ich nie umiera i ogien nie
gasnie" (Mk 9,42-48).
    Uzywajac tych slow, blogoslawiony nasz Odkupiciel pragnal wpoic nam
koniecznosc unikania okazji do grzechu i czynienia najbolesniejszych nawet ofiar
w imie ujscia nie konczacym sie mekom piekielnym. Pragnal tez utrwalic w
naszych umyslach fakt, iz dwie najstraszaszliwsze sposrod owych katuszy to
ogien i niesmiertelny robak. Pozostaje wiec nam zbadac, czym jest ow robak, co
"nie umiera".
    Wszystkie zmysly potepionych poniosa nalezna sobie kare, a rozum, czy tez
intelekt, zostanie odebrany, co dowiedlismy w poprzednim rozdziale, i tym samym
ukarany bedzie najdotkliwiej. Pamiec potepionych nekac bedzie robak, ktory "nie umiera",
najbolesniejszy i nie ustajacy wyrzut sumienia, nie pozwalajacy im spoczac.
    Zatracony grzesznik zapamieta, jak wiele lask i szans na zbawienie duszy
otrzymal za swego zywota: ze Bog czesto inspirowal go do dobrego; ze udzielal
mu tak wielu dobrych nauk; ze mial moznosc, przez swe modlitwy,
doskonalenia mozliwych dlan cnot, opierania sie pokusom, a takze
przestrzegania przykazan Boga i Jego Kosciola; ze jego bogobojni przyjaciele
sprowadzali go na dobra droge tak napomnieniami, jak i wlasnym przykladem;
ze wiele mial sposobnosci, by poznac swe obowiazki, poprzez sluchanie Sfbwa
Bozego i czytanie odpowiednich ksiazek, a zwlaszcza wzmocnic swe sily dzieki
przyjmowaniu sakramentow i adorowaniu Matki Bozej!
     Grzesznik ten, jednym slowem, pamietac bedzie, jak niewiele trzeba mu bylo, by
uratowac dusze i uniknac piekla. Powie do siebie: "lak malo kosztowaloby mnie
zbawienie; choc wiele grzeszylem, wystarczylaby dobra spowiedx. Ale przez wzglad
na wlasny wstyd i dume nie potrafilem sie na to zdobyc, Jakze glupi sie okazalem!
De razy moje sumienie, moja rodzina i przyjaciele apelowali, bym sie
wyspowiadal! Na prozno. Inni grzeszyli duzo wiecej, jednakze okazali skruche,
udali sie do spowiedzi, zmienili swoj zywot i teraz ciesza sie niewyslowionym
szczesciem w niebie! Jezeli chodzi o mnie, to przepadlem na wieki, i to ze swej
wlasnej winy, gdyz mialem az nadto szans na zbawienie. Na nic teraz skrucha,
wszak przyszla za poxno!"
    Zastanowmy sie teraz, jak zal swoj wyrazaja inni grzesznicy, rowniez skazani na
polepienie. Zalosc ich idzie na marne, gdyz, podobnie jak Judasza, przywiodla ich
ku niej rozpacz. "Za zycia - mowi sobie taki nieszczesnik - milowalem
swobode, wygody i zbytek, wspaniale szaty, kosztowne klejnoty i palace godne
ksiazat Azeby je osiagnac, nie wahalem sie grabic blixnich na wszelkie mozliwe
sposoby. Okradalem mocodawcow, skladalem falszywe przysiegi, uczestniczylem
w spiskach, a nawet zaprzedalem ma cnote! Stronilem od Mszy, spozywalem
mieso w dni postu, lekcewazylem sakramenty, posunalem sie nawet do
wyrzeczenia sie wiary. Chcialem byc wolny, zaspokajac wszystkie swoje zachcianki.
Prawa Boga i Kosciola tak bardzo mnie ograniczaly, ze je odrzucalem, pragnac
cieszyc sie i zaspokajac me zadze w miejscach niebezpiecznych i z osobami
narazajacymi mnie na ryzyko, i tak wciaz pograzalem sie w grzechach, nawet
najbardziej haniebnych. Bog nakazal mi byc czystym i cnotliwym, a ja
rozkoszowalem sie zaspokajaniem mych najnizszych pragnien na rozne sposoby,
a nawet uporczywie szukalem okazji, by to czynic. Jakze nikczemnie postapilem,
nie zapewniajac mym dzieciom nalezytego przygotowania religijnego i, tym
samym, skazujac ich dusze na zatracenie! Za zycia lubilem wsluchiwac sie i
wlaczac w obmawianie innych, rozpowszechnianie kalumnii i nieprzyzwoite
rozmowy, a nawet w bezbozne dyskursy. Uwielbialem czytanie sprosnych
powiastek oraz ogladanie nieprzyzwoitych obrazkow i przedmiotow.
Przebywajac na ziemi, ule galem swym sklonnosciom do mocnych trunkow i
upajalem sie nimi do przesady, ponizajac sie do niezliczonych wystepkow na szkode
mej zony i dzieci, na rzecz moich blixnich. Za swego zywota lubilem przeklinac i
ciskac najprzerozniejsze obelgi, wyklocac sie, oddawac hazardowi i nurzac sie
niemal we wszystkich nieprawosciach. A teraz przebywam w mrocznym lochu
piekielnym, wraz z niezliczona rzesza nikczemnikow i mordercow,
najzalosniejszych istot, jakim kiedykolwiek przyszlo zyc! Nie mam juz
troskliwych rodzicow, kochajacych dzieci i zyczliwych przyjaciol. Nie, wiezy
przyjaxni, wszelkie przyrodzone zwiazki na zawsze zostaly przerwane, na zawsze
zmienily sie w szatanska nienawisc. Wszystkie zle duchy, wszyscy potepieni
obrazaja mnie, przeklinaja, torturuja i szukaja sposobow na zwiekszenie mych
cierpien. Ja musze temu ulec, gdyz za zycia odmawialem podporzadkowania sie
swietej woli Boga. Tak latwo moglem osiagnac zbawienie, a teraz przepadlem na
zawsze, i to z mej wlasnej winy! Nigdy nie ujrze Boga, nigdy nie bede sie radowal
rozkoszami niebios, nigdy nie uwolnie sie od tych straszliwych meczarni. Juz za
poxno!"
    Wszystko to - i jeszcze wiecej - podszepnie potepiencowi robak sumienia,
kasajac go upomnieniami tak nieublaganie, ze czlowiek ow niemal oszaleje z
rozpaczy. W istocie, potepieni wsciekac sie i miotac beda, niczym opetani,
przeklinajac siebie wzajemnie. Wszystko to na prozno; za poxno bedzie na
skruche. Ta straszna zalosc nie zmniejszy ich win, a jedynie spoteguje bol.
    Zastanow sie nad tym, czlowieku grzeszny, ktory postepujesz tak zuchwale i nawet wtedy,
gdy gryzie ciebie sumienie, gluchy jestes na jego apele. Mozesz miec pewnosc, ze
ktoregos dnia to wlasnie sumienie okaze sie twym katem i dreczyc cie bedzie zacieklej niz
demony. Jezeli pragniesz uniknac tej nie konczacej sie niedoli, juz teraz posluchaj jego glosu
i skorzystaj z jego rad, gdy prosi cie o odwrocenie sie od zla i czynienie jedynie tego, co
sluszne.
Martin von Cohem OSFC "Cztery sprawy ostateczne smierc - sad - pieklo - niebo"
framgent rozdzialu 'O urokach nieba'
  A teraz, skoro juz zastanowilismy sie nad ksztaltem niebianskiego Jeruzalem,
miasta Bozego, pomyslmy przez chwfle o szczesciu, jakiego zaznawac beda
mieszkajacy w nim swieci, zarowno cialem, jak i duchem. Prawda jest, iz obecnie
nie
... wiecej »





Top
 Profile
 
Post new topic Reply to topic  [ 7 posts ] 




 Topics   Author   Replies   Views   Last post 
No new posts kiedy ktos na oklamuje...

Janek

0

0

2010-01-23 00:33:33


Who is online

Users browsing this forum: zebra,Jacek,,kiamil,Tomasz Kundera,Kamil, prezenty and 1 guests


New posts New posts    No new posts No new posts    Announce Announcement
New posts [ Popular ] New posts [ Popular ]    No new posts [ Popular ] No new posts [ Popular ]    Sticky pozycjonowanie
New posts [ Locked ] New posts [ Locked ]    No new posts [ Locked ] No new posts [ Locked ]    Moved topic Moved topic
You can post new topics in this forum
You can reply to topics in this forum
You cannot edit your posts in this forum
You cannot delete your posts in this forum
You cannot post attachments in this forum

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group - Pozycjonowanie