PSYCHOLOG.PULAWY.PL

Forum dyskusyjne
It is currently September 6, 2010, 2:48 am

All times are UTC





Post new topic Reply to topic  [ 8 posts ] 
Author Message
PostPosted: 1998-05-11 00:00:00
Online
Registered User

Joined: 1998-05-11 00:00:00
   Znam przypadki kobiet, ktore kochaja mezczyzn mimo to, ze oni je ponizaja
i traktuja jak czlowieka nizszej kategorii. Zastanawiam sie, dlaczego tak
sie dzieje i czego oczekuje kobieta od partnera w takim zwiazku. Czy to jest
milosc ? Dlaczego taka kobieta odrzuci takiego mezczyzne, a pozniej pozwoli
mu do siebie wrocic ?
  Licze na rzeczowe odpowiedzi. Moga byc odsylacze do dostepnej literatury,
poniewaz bardzo mnie ten temat nurtuje.
Tool






Top
 Profile
 
PostPosted: 1998-05-11 00:00:00
Online
Registered User

Joined: 1998-05-11 00:00:00
Tool wrote:
>    Znam przypadki kobiet, ktore kochaja mezczyzn mimo to, ze oni je ponizaja
> i traktuja jak czlowieka nizszej kategorii. Zastanawiam sie, dlaczego tak
> sie dzieje i czego oczekuje kobieta od partnera w takim zwiazku. Czy to jest
> milosc ? Dlaczego taka kobieta odrzuci takiego mezczyzne, a pozniej pozwoli
> mu do siebie wrocic ?
>   Licze na rzeczowe odpowiedzi. Moga byc odsylacze do dostepnej literatury,
> poniewaz bardzo mnie ten temat nurtuje.
> Tool

Jak juz chcesz byc taki "rzeczowy" to zastanow sie jeszcze dlaczego sa
tacy partnerzy, ktorzy druga strone "ponizaja i traktuja jak nizsza
kategorie". Czego oczekuja w takim zwiazku i po co w nim trwaja?
I moze w swojej rzeczowosci moglbys jeszcze zauwazyc, ze to co opisales
dziala w dwie strony oraz, ze w takich ukladach OBIE strony i w rownym
stopniu mozna zkwalifikowac pod patologie.
Zwiazki takie nazywa sie "sado-masochistyczne".
A teraz w slowniku poszukaj sobie co znaczy slowo "sadyzm" i "masochizm"
i bedziesz juz wszystko i rzeczowo wiedzial.
A-ego






Top
 Profile
 
PostPosted: 1998-05-11 00:00:00
Online
Registered User

Joined: 1998-05-11 00:00:00
Tool napisal(a) w wiadomosci: ...
>   Znam przypadki kobiet, ktore kochaja mezczyzn mimo to, ze oni je
ponizaja
>i traktuja jak czlowieka nizszej kategorii. Zastanawiam sie, dlaczego tak
>sie dzieje i czego oczekuje kobieta od partnera w takim zwiazku. Czy to
jest
>milosc ? Dlaczego taka kobieta odrzuci takiego mezczyzne, a pozniej pozwoli
>mu do siebie wrocic ?

Istota problemu lezy w zdaniu, jakie te kobiety maja na swoj temat.
Zazwyczaj maja niskie poczucie wlasnej wartosci i nie wyobrazaja sobie, ze
moglyby zaslugiwac na cos lepszego. Mozliwe tez, ze z domu - obserwujac
rodzicow - wyniosly taki wlasnie wzorzec zachowan damsko-meskich i nie
przychodzi im do glowy, ze moze byc inaczej.
Kobiety nie widze w takim wypadku bynajmniej jako ofiary. Jest to
specyficzna ofiara - potrzebujaca kata, ktory zaspokaja jej pewne potrzeby
psychiczne. Uklad jest chory - ale daje obu stronom pewna (rowniez chora)
satysfakcje, inaczej by nie istnial.
Ktos porownal to do sado-masochizmu. Ja bylbym sklonny traktowac ow termin
czysto seksuologicznie, a - paradoksalnie - w zwiazkach tego typu rzadko sie
zdarza, zeby dominacja jednej ze stron znajdowala rowniez odzwierciedlenie w
zachowaniach lozkowych.
Piszesz "kobiety", ale takie zachowanie zdarza sie - choc rzadziej, kwestia
odmiennego wychowania i innej konstrukcji psychicznej - rowniez u mezczyzn,
ktorzy podobnie pozwalaja sie ponizac swoim partnerkom. Nie zawezajmy wiec
problemu do jednej plci :).
pozdrawiam
Jaryla

       "Szatan przechytrzyl Boga -
       przebywa czesciej na ziemi"
                       (M.M. Szargan)
          Ciemna Jama Jaryly:
http://www.geocities.com/Athens/Oracle/4130/sat-main.html







Top
 Profile
 
PostPosted: 1998-05-12 00:00:00
Online
Registered User

Joined: 1998-05-12 00:00:00
Tool wrote:
>    Znam przypadki kobiet, ktore kochaja mezczyzn mimo to, ze oni je ponizaja
> i traktuja jak czlowieka nizszej kategorii. Zastanawiam sie, dlaczego tak
> sie dzieje i czego oczekuje kobieta od partnera w takim zwiazku. Czy to jest
> milosc ? Dlaczego taka kobieta odrzuci takiego mezczyzne, a pozniej pozwoli
> mu do siebie wrocic ?
>   Licze na rzeczowe odpowiedzi. Moga byc odsylacze do dostepnej literatury,
> poniewaz bardzo mnie ten temat nurtuje.

        Poszukaj sobie u Kepinskiego o "torowaniu" lub u Cialdiniego
o "zasadzie konsekwencji" Z powazaniem
                                                        Adam Przybyla






Top
 Profile
 
PostPosted: 1998-05-12 00:00:00
Online
Registered User

Joined: 1998-05-12 00:00:00
On Mon, 11 May 1998 18:04:38 +0200, "Tool"
wrote:
>   Znam przypadki kobiet, ktore kochaja mezczyzn mimo to, ze oni je ponizaja
>i traktuja jak czlowieka nizszej kategorii. Zastanawiam sie, dlaczego tak
>sie dzieje i czego oczekuje kobieta od partnera w takim zwiazku. Czy to jest
>milosc ? Dlaczego taka kobieta odrzuci takiego mezczyzne, a pozniej pozwoli
>mu do siebie wrocic ?
>  Licze na rzeczowe odpowiedzi. Moga byc odsylacze do dostepnej literatury,
>poniewaz bardzo mnie ten temat nurtuje.

Podaje troche literatury:
Robin Norwood, Kobiety, ktore kochaja za bardzo, Folium, Warszawa 1992
Connell Cowan, Melvyn Kinder, Madre kobiety - glupie postepowanie,
Iskry, Warszawa 1992
Susan Forward, Joan Torres, Dlaczego on nie kocha, a ona za nim
szaleje, Real Press/Folium, Warszawa 1994
Susan Forward, Toksyczna milosc, Wyd. Jacek Santorski, roku nie
pamietam, bo nie mam ksiazki pod reka
Pia Mellody, Toksyczne zwiazki - anatomia i terapia wspoluzaleznienia,
Wyd. Jacek Santorski, Warszawa 1993
Irena Pospiszyl, Przemoc w rodzinie, WSiP, Warszawa 1994
O niskiej samoocenie juz ktos pisal. Zwroc uwage na mechanizmy
wspoluzaleznienia. Jest jeszcze czynnik, ktory moze nie wystepuje w
analizowanym przez Ciebie przypadku, ale niekiedy moze odegrac wazna
role, a mianowicie wpajanie kobietom, ze bez mezczyzny u boku sa
bezwartosciowe. W dosc perfidny sposob czynia to nawet tzw. nowoczesne
czasopisma dla kobiet wyzwolonych, udzielajac rad w rodzaju: "Nie
zrywaj z Januszem, zanim nie zaczniesz krecic z Karolem, bo zostaniesz
sama" (swoja droga, co za instrumentalne traktowanie mezczyzn)
Pozdrawiam
HaJot






Top
 Profile
 
PostPosted: 1998-05-12 00:00:00
Online
Registered User

Joined: 1998-05-12 00:00:00
Tool wrote:

.
>    Oczywiscie zgadzam sie z tym, ze to jest zwiazek patologiczny, ale nie
> splycajmy tego
> do sado-masochizmu. Nie chodzi mi o tak ciezkie przypadki.

Co nazywasz nie-ciezkim przypadkiem?
>    Interesuje mnie, dlaczego dochodzi jednak do zwiazkow, w ktorych on
> czesto nie liczy sie z jej zdaniem, odwaza sie na podniesienie na nia reki i
> nie szczedzi ostrych slow.

I to nie sa ciezkie przypadki?! Sado-masochizm moze przejawiac sie
rowniez i wylacznie emocjonalnym "biciem". A poza tym przypadki gdzie
mezczyzna jest masochistyczna osobowoscia, a kobieta sadystyczna
zdarzaja sie rownie czesto, tylko sa jakby mniej zauwazane.  
> Dlaczego wlasnie takie zwiazki trwaja ?

Bo zwiazki oparte na negatywnych emocjach bywaja rownie silne, a moze
nawet silniejsze od tych opartych na pozytywnych emocjach.
> Czego partnerzy oczekuja od siebie
> nawzajem w takich zwiazkach ?

Zaspakajaja swoje wzajemne potrzeby: osobowosc sadystyczna moze sie
znecac, a osobowosc masochistyczna moze cierpiec.
To jest idealny zwiazek chociaz patologiczny i moze trwac cale zycie.
Podloze moze byc bardzo podobne. Oboje moga miec np. bardzo obnizone
poczucie wlasnej wartosci + lek, tylko kazde z nich inaczej sobie z tym
radzi.
Osobowosc sadystyczna nadrabia to poczucie niskiej wartosci zachowaniami
ponizajacymi druga strone /agresja/ dajacymi poczucie mocy, panowania.
Osobowosc masochistyczna gloryfikuje swoje cierpienie, czyniac z niego
wartosc, dowod poswiecenia sie /np."dla dzieci"/, a w zasadzie chodzi
caly czas o wzbudzanie poczucia winy /co tez jest po prostu emocjonalna
agresja/.
To z kolei dziala jak plachta na byka na strone druga /bo obniza
poczucie wlasnej wartosci/, eskalujac zachowania ponizajace i... tak w
kolo.
W sumie oboje caly czas pracuja nad tym by utrzymywac swoje niskie
poczunie wartosci, bo oboje to potrafia najlepiej, a raczej bo inaczej
nie potrafia.
Dla jednego jest tak: "jestem cos warty/a/ bo moge kogos sprowadzic do
"zera".
Dla drugiego: "jestem cos warty/a/ bo to ja cierpie, poswiecam sie i
znosze ponizanie dla dobra ..../czegos tam/
A w grunci rzeczy to jest dokladnie to samo.
Sami dla siebie nie sa zadna wartoscia.
Dlatego tak bardzo potrzebuja siebie wzajemnie.      
>Jak gleboko siegaja korzenie takich patologii
> ?

Bardzo gleboko - we wczesne dzicinstwo i patologie rodziny.  
> Tool

A-ego






Top
 Profile
 
PostPosted: 1998-05-12 00:00:00
Online
Registered User

Joined: 1998-05-12 00:00:00
Hanna Jankowska wrote in message ...
>O niskiej samoocenie juz ktos pisal. Zwroc uwage na mechanizmy
>wspoluzaleznienia. Jest jeszcze czynnik, ktory moze nie wystepuje w
>analizowanym przez Ciebie przypadku, ale niekiedy moze odegrac wazna
>role, a mianowicie wpajanie kobietom, ze bez mezczyzny u boku sa
>bezwartosciowe.

Oczywiscie masz racje, ale... Dlaczego uwazasz, ze taki stan jest wpajany?
Dla wiekszosci psychologow (i tzw. 'psycholozek' ;-), filozofow i socjologow
jest faktem oczywistym i niepodwazalnym, ze kobiety odnajduja sens zycia w
rodzinie (co nie oznacza sprowadzania ich na sile do pozycji kur domowych).
W rozwoju tozsamosci kobiet jest faza kryzysowa (ok. 18-24 r.z.) w ktorej to
wiekszosc kobiet uswiadamia sobie i precyzuje obraz partnera z ktorym
chcialaby zalozyc rodzine.
Jest to koronny argument o 'wyzszosci' kobiet dla wielu feministek, tj. ze
kobieta naturalnie mysli o mezu i dzieciach a mezczyxni tylko o swoim
interesie zawodowym oraz przyjemnosciach.
NOta bene, dla wiekszosci kobiet, we wspolczesnym spoleczenstwie, zycie bez
mezczyzny u boku (abstrahujac od pozycji w rodzinie) jest rzecza dosc
trudna.
>HaJot

--
Pozdrawiam
Michal Kulczycki AKA Ronan the Great
University of Wroclaw, Psychology Dept.
E-mail: ro...@kki.net.pl
ICQ #: 8954988






Top
 Profile
 
PostPosted: 1998-05-13 00:00:00
Online
Registered User

Joined: 1998-05-13 00:00:00
> milosc ? Dlaczego taka kobieta odrzuci takiego mezczyzne, a pozniej
pozwoli
> mu do siebie wrocic ?
> Tool

Trwalam w takim zwiazku okolo 5 lat! Partner robil mi pranie mozgu i
przekonywal ze bez niego umre, zniszczy mnie itp.oprocz tego tak bardzo cie
kocha.  Nie masz poparcia - bo dzieci, bo religia, normy spoleczne itp. No
a przede wszystkim strona materialna - wziasc rozwod i mieszkac z nim
dalej? Nie? To za co kupic mieszkanie? Mnie przyjeli rodzice - czesc im za
to i chwala. Teraz mieszkam sama ale nie bylo nam lekko.
Nawet nie jestes w stanie wyobrazic sobie jak bardzo czulam sie winna
odchodzac od meza. Rodzina i znajomi nia pomagali mi w tym - macie dzieci,
on cie tak bardzo kocha, on bez ciebie zginie itp.
Nie byl to wcale masochizm raczej kwestia decyzji co bedzie mniejszym zlem
Grazyna






Top
 Profile
 
Post new topic Reply to topic  [ 8 posts ] 




 Topics   Author   Replies   Views   Last post 
No new posts Rewolucyjne idee filozoficzne, ktore otworzyly nauke na nowy punkt widzenia?

srpnov

0

0

2010-02-01 06:32:34

No new posts serce (?) bardzo prosze

0

0

2009-12-29 16:56:48

No new posts Prosze grupowiczow o pomoc, Bardzo wazne!!!!

Moorby

0

0

2010-03-20 09:15:59


Who is online

Users browsing this forum: cha-kham',KeNdY,cuss,uj, prezenty and 8 guests


New posts New posts    No new posts No new posts    Announce Announcement
New posts [ Popular ] New posts [ Popular ]    No new posts [ Popular ] No new posts [ Popular ]    Sticky pozycjonowanie
New posts [ Locked ] New posts [ Locked ]    No new posts [ Locked ] No new posts [ Locked ]    Moved topic Moved topic
You can post new topics in this forum
You can reply to topics in this forum
You cannot edit your posts in this forum
You cannot delete your posts in this forum
You cannot post attachments in this forum

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group - Pozycjonowanie