Tool wrote:
.
> Oczywiscie zgadzam sie z tym, ze to jest zwiazek patologiczny, ale nie
> splycajmy tego
> do sado-masochizmu. Nie chodzi mi o tak ciezkie przypadki.
Co nazywasz nie-ciezkim przypadkiem?
> Interesuje mnie, dlaczego dochodzi jednak do zwiazkow, w ktorych on
> czesto nie liczy sie z jej zdaniem, odwaza sie na podniesienie na nia reki i
> nie szczedzi ostrych slow.
I to nie sa ciezkie przypadki?! Sado-masochizm moze przejawiac sie
rowniez i wylacznie emocjonalnym "biciem". A poza tym przypadki gdzie
mezczyzna jest masochistyczna osobowoscia, a kobieta sadystyczna
zdarzaja sie rownie czesto, tylko sa jakby mniej zauwazane.
> Dlaczego wlasnie takie zwiazki trwaja ?
Bo zwiazki oparte na negatywnych emocjach bywaja rownie silne, a moze
nawet silniejsze od tych opartych na pozytywnych emocjach.
> Czego partnerzy oczekuja od siebie
> nawzajem w takich zwiazkach ?
Zaspakajaja swoje wzajemne potrzeby: osobowosc sadystyczna moze sie
znecac, a osobowosc masochistyczna moze cierpiec.
To jest idealny zwiazek chociaz patologiczny i moze trwac cale zycie.
Podloze moze byc bardzo podobne. Oboje moga miec np. bardzo obnizone
poczucie wlasnej wartosci + lek, tylko kazde z nich inaczej sobie z tym
radzi.
Osobowosc sadystyczna nadrabia to poczucie niskiej wartosci zachowaniami
ponizajacymi druga strone /agresja/ dajacymi poczucie mocy, panowania.
Osobowosc masochistyczna gloryfikuje swoje cierpienie, czyniac z niego
wartosc, dowod poswiecenia sie /np."dla dzieci"/, a w zasadzie chodzi
caly czas o wzbudzanie poczucia winy /co tez jest po prostu emocjonalna
agresja/.
To z kolei dziala jak plachta na byka na strone druga /bo obniza
poczucie wlasnej wartosci/, eskalujac zachowania ponizajace i... tak w
kolo.
W sumie oboje caly czas pracuja nad tym by utrzymywac swoje niskie
poczunie wartosci, bo oboje to potrafia najlepiej, a raczej bo inaczej
nie potrafia.
Dla jednego jest tak: "jestem cos warty/a/ bo moge kogos sprowadzic do
"zera".
Dla drugiego: "jestem cos warty/a/ bo to ja cierpie, poswiecam sie i
znosze ponizanie dla dobra ..../czegos tam/
A w grunci rzeczy to jest dokladnie to samo.
Sami dla siebie nie sa zadna wartoscia.
Dlatego tak bardzo potrzebuja siebie wzajemnie.
>Jak gleboko siegaja korzenie takich patologii
> ?
Bardzo gleboko - we wczesne dzicinstwo i patologie rodziny.
> Tool
A-ego